Musimy przestać mówić o zmęczeniu napiwkami

Musimy przestać mówić o zmęczeniu napiwkami

W czasie pandemii jej pracodawcy nie chcieli, aby klienci dotykali ręcznego terminala płatniczego ze względów bezpieczeństwa, więc pracownicy zostali poproszeni o słowne informowanie klientów o wyborze napiwku. Procent napiwków gwałtownie wzrósł, a kierownictwo pozwoliło pracownikom kontynuować tę praktykę. Reakcje klientów były mieszane – nie wszyscy zgodzili się na dodawanie napiwków.

Pewnego razu klientka zapytała Wilsona, czy może sama wpisać kwotę napiwku, zamiast ją deklarować. Wilson przeprosił i wyjaśnił zasady. kobieta odpowiedziała: „Dobrze, w takim razie nie ma sprawy”. Nie zostawiła napiwku. Wielu klientów nadal postrzega obsługę lady jako mniej pracochłonną, a zatem nie zasługującą na napiwki.

„Klienci żyli w bańce braku informacji”, mówi Wilson, „gdzie my, jako pracownicy restauracji, zachowywaliśmy nasze skargi dla siebie, a właściciele restauracji rozpieszczali klientów, aby nadal zarabiać pieniądze” Pandemia sprawiła, że napiwki znalazły się pod mikroskopem, co zdaniem Wilsona sprawia, że niektórzy klienci czują się niekomfortowo. „Dopiero w ciągu ostatnich kilku lat ta bańka zaczęła pękać” – dodaje – „kiedy powiedzieliśmy sobie: 'Oto, co tak naprawdę robimy, oto, na czym polega nasza praca, i oto, czego oczekujemy w zamian.'”

W piekarni, w której pracuje Wilson, cały personel dzieli się napiwkami po równo, łącznie z kilkoma pracownikami kuchni. Wilson wie, że mogłaby zarabiać więcej gdzie indziej, ale woli pracować w środowisku, w którym napiwki są dzielone bardziej sprawiedliwie.

Chociaż personel kuchenny zazwyczaj nie korzysta bezpośrednio z napiwków, wiele restauracji zaprasza pracowników zaplecza do puli napiwków, w miastach i stanach, gdzie taka praktyka jest legalna. Caitlin Briggs, kucharka z Milwaukee, przeniosła się z pracy w restauracji hotelowej na stanowisko kucharza liniowego w restauracji nominowanej do nagrody Jamesa Bearda, ponieważ dowiedziała się, że pracownicy kuchni otrzymują 2% wszystkich napiwków.

„Dzielenie się napiwkami jest tym, co skłoniło mnie do złożenia podania”, mówi Briggs, „ponieważ każdy właściciel, który troszczy się o jakość wynagrodzenia swoich pracowników, jest z reguły miejscem, które będzie szanowało mnie jako człowieka” Mimo że stawka godzinowa Briggsów spadła o 1,50 dolara, dzięki dodatkowym napiwkom ich dochody wzrosły o 50 procent w stosunku do poprzedniej pracy. Briggs uważa, że dzielenie się pulą napiwków miało również znaczący wpływ na jakość pracy innych kucharzy.

Według ostatniego raportu na temat trendów w branży, opublikowanego przez bostońską platformę restauracyjną Toast, napiwki pozostały raczej na stałym poziomie od początku pandemii, chociaż restauracje z pełną obsługą rutynowo odnotowują wyższy procent napiwków w porównaniu z restauracjami szybkiej obsługi. Raport firmy Toast wykazał, że średni procent napiwków w restauracjach z pełną obsługą wynosił 19,9% w porównaniu z 17,0% w restauracjach szybkiej obsługi w około 62 000 lokali korzystających z platformy w USA.

Wilson twierdzi, że wielu klientów jej restauracji rozumie kulturę dawania napiwków i szacuje, że prawie 75% klientów zostawia przynajmniej coś w formie napiwku. Jeden z jej stałych klientów rutynowo daje 25% napiwku za każdym razem, gdy coś kupuje, nawet przy najmniejszym zamówieniu. „Jego 25-procentowy napiwek nie wpływa zbytnio na moje dochody, ale mówi: 'Dostrzegasz to, co robię, i dostrzegasz w tym swoją rolę’ Tym właśnie w wielu aspektach stało się dawanie napiwków.”

Za każdym razem, gdy powraca debata na temat tego, komu i w jakiej wysokości należy się napiwek, rozmowa prawie zawsze skupia się na płacącym gościu. Ironią losu jest użycie słowa „zmęczenie”, by opisać odczucia dających (lub niepłacących) napiwki gości, jedynych osób uczestniczących w interakcji, które nie wykonują żadnej pracy.