Ten agresywnie pachnący arbuzowy balsam do ust to zabawka dla dorosłych

Ten agresywnie pachnący arbuzowy balsam do ust to zabawka dla dorosłych

To jestHighly Recommend, kolumna poświęcona temu, co ludzie z branży spożywczej obsesyjnie jedzą, piją i kupują w tej chwili.

Każda kultura i pokolenie ma swoje własne symbole zalotów. W XVII-wiecznej Walii młodzi mężczyźni rzeźbili misterne drewniane łyżki na cześć swoich ukochanych. Na przełomie XIX i XX wieku niezamężne kobiety zuluskie sygnalizowały swoje uczucie do zalotnika, wręczając mu splot białych koralików. W latach 90. w Kalifornii na przedmieściach nastolatki, takie jak ja, podawały swoim podkochiwanym słodkie tubki Lip Smackersów, aby się nimi częstowali podczas lekcji wiedzy o społeczeństwie w szóstej klasie. Czasy zalotów mam już za sobą, ale za każdym razem, gdy chcę się przenieść w czasy Pogs i Buffy the Vampire Slayer, mam dorosłą wersję Lip Smackers: mocno pachnący, ale o wiele bardziej elegancki waniliowy balsam do ust o zapachu arbuza od Grown Alchemist.

Czynnik nostalgii za owocowym balsamem do ust jest silny: Dla niewtajemniczonych, Bonne Belle Lip Smackers były alternatywą dla Chapstick, która występowała w smakach przypominających nieco jedzenie, takich jak lemoniada truskawkowa, kiwi i Dr Pepper. Moja mama nie znosiła błyszczyków ani szminek, ale jak mogła się sprzeciwić bezbarwnemu balsamowi do ust, który był przeznaczony dla dzieci? Miałam wiele tubek, które wkładałam i wyjmowałam z plecaka. Niektóre miały nakrętki, które można było przyczepić do łańcuszka na klucze lub zwierzątka Tamagotchi. Inne były w błyszczących tubkach, które mieniły się jak kula dyskotekowa. Wszystkie pachniały jak po eksplozji w fabryce sztucznych aromatów.

Kiedy stałam się kobietą, odłożyłam na bok dziecinne rzeczy. Teraz balsamy do ust, których pożądam, są w puszkach z monogramami i bezsensownych tubkach. Są to małe, niedrogie luksusy wykonane z bogatego masła shea i oleju jojoba. Aromaty i zapachy? Dla niemowląt.

Jeśli Lip Smackers był skierowany do mnie, uczennicy gimnazjum, to balsam do ust australijskiej marki Grown Alchemist ma na celowniku dorosłą mnie. Opakowanie jest minimalistyczne, w smukłej czarnej metalowej tubce, przypominającej krem do rąk Aesop lub dobry koncentrat pomidorowy. Biały, bezszeryfowy napis opisuje produkt zarówno po angielsku, jak i po francusku – jeśli jest wystarczająco dobry dla wymagającej Francuzki, to z pewnością jest wystarczająco dobry dla mnie – i pozostawia moje usta błyszczące, a nie lepkie. Kosztuje 23$.

Tak wyrafinowany balsam do ust powinien pachnieć i smakować jak absolutnie nic. A jednak, w przeciwieństwie do innych tubek i puszek, które obracam w i z mojej torebki, balsam do ust Grown Alchemist jest aromatyzowany – i to nie subtelnie – delikatną różą czy leczniczą miętą. Jego arbuzowy aromat, lekko muśnięty wanilią, przypomina Bubble Yum lub Jolly Ranchers, co oznacza, że nie pachnie jak prawdziwy owoc. Pachnie jednak jak arbuzowy Lip Smackers, a ja nie mogę się nim nacieszyć.

Mój obecny ukochany jest mniej zachwycony. Kiedy ostatnio nałożyłem go przed pocałunkiem z moją małżonką, powiedziała, odchylając głowę, „To szaleństwo. Nie jesteśmy w gimnazjum” Dzięki Bogu – za nic nie przeżyłbym ponownie szóstej klasy. Ale przywrócenie agresywnie pachnącego balsamu do ust? Wchodzę w to.