Zaklinacz drzew

Zaklinacz drzew

Artysta tworzący topiary, Mike Gibson, opowiada o swoich inspiracjach, metodach pracy i o tym, jak piękna zieleń może wpływać na życie.

Jak zainteresowałeś się topiarstwem? Kto miał na Ciebie wpływ?
Dorastałem w artystycznym domu. Mój ojciec był wielokrotnie nagradzanym artystą i już w dzieciństwie nauczył mnie rysować, co przełożyło się na podwórko. W wieku siedmiu lat zacząłem uczyć się przycinać krzewy, co stało się moim hobby. Do dziesiątego roku życia pracowałem na podwórkach sąsiadów, a do dwunastego wykonywałem prace dla ludzi ze społeczności.

W 2014 r. coś po prostu kliknęło. Zacząłem inaczej patrzeć na drzewa i bardziej kreatywnie podchodzić do topiary. Nazwałem to sztuką posesyjną, ponieważ upiększałem posesje. Kiedy pokazałam mojemu tacie, co stworzyłam, powiedział, że przypomina mu to Pearl Fryar. Nie wiedziałam, kto to jest, więc go sprawdziłam. Byłam zdumiona, że ktoś robił to już od tak dawna.

Następnie wziąłem z biblioteki wszystkie książki o topiarach, jakie tylko mogłem. W ten sposób dowiedziałem się o brytyjskim topiaryście Jake’u Hobsonie, który pozostawał pod wpływem siedemnastowiecznych ogrodów zen i japońskiej sztuki architektury krajobrazu zwanej niwaki. Dzięki mojemu tacie, Pearl Fryar i Jake’owi Hobsonowi odnalazłem swoją misję: tworzenie topiarów.

Opowiedz nam o tym, jak upiększyłaś swoje rodzinne miasto Youngstown, Ohio:

Mieszkałam w Columbus, a potem przeniosłam się z powrotem do Youngstown w 2014 roku, aby pomóc w jego upiększaniu i rewitalizacji. Jedna rzecz prowadziła do drugiej i wkrótce miałem dobrze prosperujący biznes. Zdecydowałem, że chcę zrobić coś ambitnego, a ponieważ nasz numer kierunkowy to 330, postanowiłem stworzyć 330 topiarów. Realizacja tego zadania zajęła mi sześć lat, a w sumie w Ohio wykonałem ich już ponad 400. Do 2020 r. tworzenie topiary było moją dodatkową działalnością; w 2021 r. po raz pierwszy zająłem się tym w pełnym wymiarze godzin.

Czy udało Ci się spotkać Pearl Fryar? Jaki to miało na Ciebie wpływ?

Po raz pierwszy spotkałam Pearl w 2016 roku. To było takie niesamowite, zmieniające życie doświadczenie. Chodziliśmy po jego słynnym ogrodzie w Karolinie Południowej, a ja zadawałam mu milion pytań. Udzielił mi rad na temat używania opasek zaciskowych i drutów oraz różnych technik wiązania, które można znaleźć w bonsai, a ja wykorzystałem całą tę wiedzę w mojej pracy w Youngstown. Wracam tam co roku, aby spotkać się z Pearlem, a nawet oświadczyłem się mojej żonie przed jego Ogrodem Miłości.

Odwiedzając Pearl w 2021 roku, dowiedziałem się, że ludzie pracują nad zachowaniem jego ogrodu, a ja chciałem być częścią tej misji. Po obejrzeniu mojej pracy przyjęli mnie do zespołu, abym dopracował i przywrócił wielu rzeźbom nieskazitelny wygląd. Zatrudnili mnie na dwanaście miesięcy jako artystę rzeźbiarza i instruktora razem z Pearl. Przeniosłem się do Karoliny Południowej i obecnie zajmuję się renowacją ogrodów, uczę praktykantów, prowadzę wycieczki i szukam wolontariuszy.

Kiedy pracujesz nad projektem topiary, czy możesz od razu wyobrazić sobie, co zrobisz?

Dobre pytanie. Kiedy zaczynałem, wszystko szkicowałem – tego nawyku nauczyłem się od ojca i w szkole plastycznej. Razem z mamą strzygłam i rzeźbiłam też włosy, co pomogło mi spojrzeć na krzaki w nieco inny sposób.

Obecnie jestem raczej zaklinaczem drzew. Drzewa mówią mi, czym chcą być, a ja ich słucham. Bardzo szybko dostrzegam linie, krzywizny i obrazy. Inspiruje mnie również klient i otoczenie – chcę, aby rzeźby były intencjonalne i opowiadały historie. Lubię też robić coś, co nazywam sztuką iluzji, czyli widzieć różne rzeczy w zależności od perspektywy. Tak więc, gdy chodzisz wokół rzeźby, ona ciągle się zmienia.

Jakie są Twoje ulubione narzędzia do takiej pracy?

Noszę pas z sześcioma różnymi nożycami, nożycami krążkowymi, które pozwalają mi zbliżyć się do pnia drzewa, i dwiema parami nożyc ręcznych, które są jak wielkie nożyce z długimi ostrzami. Jestem oburęczny, więc przycinam obiema rękami. Dziewięćdziesiąt procent moich rzeźb powstało ręcznie, co odróżnia mnie od wszystkich innych.

Czy jesteś wielkim fanem Edwarda Nożycorękiego?

Oczywiście! W rzeczywistości mój pseudonim to Gibby Scissorhands, ponieważ ludzie widzieli moje filmiki na Instagramie i myśleli, że tnę naprawdę szybko, tak jak ta postać. Zostało ono jeszcze bardziej skrócone do GibbySiz przez dyrektora castingu, kiedy brałem udział w programie Discovery+ Clipped.

Jakie były Twoje doświadczenia w programie Clipped?

To było niesamowite i wiele się nauczyłem. Udzielałem wielu wywiadów na temat topiary, ale występowanie przed tyloma kamerami przez dwanaście godzin jest wyzwaniem. A Martha Stewart jest onieśmielająca. Byłam oszołomiona jej osobą, ale jeszcze bardziej Chrisem Lambtonem, ponieważ przed udziałem w programie obejrzałam na wyrywki jego program Yard Crashers. To było surrealistyczne.

Wygląda na to, że jest to twórcza, ale wymagająca praca. Czy trudno jest pogodzić te dwie rzeczy?

W topiarstwie mam trzy podstawowe zasady: trzeba być pewnym swojej wizji, wierzyć w siebie i być cierpliwym, jeśli chodzi o technikę. Porównuję tworzenie topiarium do życia – aby odnieść sukces, trzeba być w stanie pozbyć się złych nawyków. Aby topiary ożyły, trzeba odciąć niektóre martwe gałęzie. Jeśli odetniesz coś niechcący, to nic nie szkodzi – albo odrośnie, albo będzie to okazja do zrobienia czegoś nowego. A jeśli nie jesteś cierpliwy, topiary nie są dla Ciebie. Niektóre projekty wymagają lat, aby ujrzały światło dzienne. Jednak po tak długiej pracy nad swoim rzemiosłem lubię natychmiastową gratyfikację. Chcę natychmiast przekształcać krajobraz, aby ludzie zwracali na niego uwagę, gdy przejeżdżają obok.

W jaki sposób dobry projekt topiary może przynieść korzyści dla domu i społeczności?

Moim zdaniem to najlepsza rzecz, jaką można zrobić, aby poprawić wygląd otoczenia. Może podnieść wartość nieruchomości, ponieważ pierwszą rzeczą, jaką widzi potencjalny nabywca, jest wygląd zewnętrzny, a topiary natychmiast dodają jej artystycznego wyglądu. To już nie jest zwykły krajobraz – to kreatywny, wzniosły krajobraz.

Może to być nawet ważniejsze dla społeczności. Badania wykazują, że większa liczba drzewek na danym obszarze zmniejsza przestępczość. Ogólnie rzecz biorąc, im piękniejsza staje się okolica, tym bardziej mieszkańcy są wdzięczni. Pojawia się efekt domina: sąsiedzi będą chcieli dotrzymać kroku Jonesom. Nie chcesz być tym sąsiadem, który nie kosi trawy lub nie przycina krzewów.

Z którego projektu jesteś najbardziej dumny?

To trudne. Każda rzeźba jest wyjątkowa. Ale jestem dumny z rzeźb, które wykonałem w Fellows Riverside Gardens w parku Mill Creek w Youngstown, gdzie byłem topiary artist-in-residence. Z okazji sześćdziesiątej rocznicy istnienia parku stworzyłem dziesięć różnych topiarów, które stoją tam do dziś. To mój skarb; zamiast wysyłać ludzi do domu, aby zobaczyli moje prace, wysyłam ich tam. W 2018 roku otrzymałem tytuł Artysty Roku, co jest wyjątkowe, ponieważ odwiedzałem park przez całe życie.

Czy Twoje podwórko wygląda nieskazitelnie przez cały czas?

Tak. [Laughs] Szczerze mówiąc, kiedy mieszkałem w Youngstown, trochę mi to umknęło, bo zajmowałem się podwórkami innych. Jednak tutaj, w Karolinie Południowej, dbam o swoje podwórko, a nawet o podwórko sąsiada. Staram się zaznaczać swoją obecność gdziekolwiek jestem.

Więcej informacji można znaleźć na stronie gibsontopiary.com