Food For Change

Food For Change

Kiedy dochodzi do katastrofy, World Central Kitchen (WCK) jest często pierwszą organizacją pomagającą na miejscu. Jej dyrektor generalny, Nate Mook, omawia wizję szefa kuchni José Andrésa dla WCK, jak się mobilizuje w takich sytuacjach i co oznacza ciepły posiłek dla osób w kryzysie.

Co było inspiracją dla World Central Kitchen?

Szef kuchni José Andrés nie miał z góry założonej koncepcji, czym będzie ta organizacja. Jednak jego główną zasadą było to, że jedzenie powinno być postrzegane zarówno jako rozwiązanie, jak i szansa. José chciał dowiedzieć się, jak on, jako szef kuchni i biznesmen, może wnieść swoją wiedzę do stołu.

WCK zostało założone w następstwie trzęsienia ziemi na Haiti w 2010 roku, więc był to impuls do reakcji na katastrofę. W tych pierwszych dniach José dowiedział się, gdzie były potrzeby i braki oraz gdzie można było coś poprawić. Czuł również, że ludzie, którzy najlepiej znają się na jedzeniu, często nie są częścią rozwiązania. Kogo wysyłasz na kryzysy medyczne? Lekarzy i pielęgniarki. A jednak w przypadku kryzysów żywnościowych, eksperci kulinarni nie byli wykorzystywani.

Na przykład, Stany Zjednoczone wysłały ogromną ilość ryżu na Haiti. wydawało się to wspaniałe, ale zniszczyło lokalny rynek. Haitańscy rolnicy nie mogli konkurować z zalewającym ich darmowym ryżem, co spowodowało długotrwałe szkody.

Czy misja wykracza poza karmienie ludzi?

WCK zajmuje się różnymi kwestiami związanymi z żywnością, od dostępu do zdrowej i pożywnej żywności po bezpieczeństwo żywności. José widział ludzi gotujących na brudnym paliwie, takim jak węgiel drzewny, trzymających dzieci podczas gotowania i wdychających toksyczne opary. Jedną z zasad stała się więc praca w społecznościach i wykorzystanie tego, co już tam jest, aby znaleźć rozwiązania dotyczące żywności.

Co się dzieje po tym, jak początkowy kryzys opadnie?

To zależy od harmonogramu. W czasie reakcji kryzysowej upewniasz się, że żywność trafia do tych, którzy jej potrzebują. Kiedy sytuacja zaczyna się stabilizować, czasem pojawiają się bieżące potrzeby, jak na przykład w Gwatemali i Hondurasie, które w 2020 roku nawiedziły dwa wielkie huragany, powodując ogromne zniszczenia. Dostarczaliśmy żywność dla wysiedlonych ludzi, ale po ustaniu natychmiastowej sytuacji kryzysowej widzieliśmy długofalowe skutki tych huraganów. Rodziny straciły swoje uprawy, więc nie miały żadnych dochodów i nie mogły wyhodować niczego do jedzenia. W ramach naszego programu naprawczego pomogliśmy tym społecznościom stanąć na nogi, dostarczając zestawy żywnościowe, aby rodziny mogły gotować. Ten rodzaj pomocy trwa zazwyczaj od trzech miesięcy do roku po wystąpieniu katastrofy. Wreszcie, istnieje nasz program resilience, długoterminowa opcja, która rozpoczęła się w następstwie huraganu Maria. W Puerto Rico było tak mało żywności, ponieważ kraj ten importował 90 procent żywności. Więc uruchomiliśmy tam naszą sieć producentów żywności w 2018 roku, która pomaga ludziom wykonywać więcej samowystarczalnych prac rolniczych

Jak idzie wam planowanie tak szybko?

Kluczowe jest dla nas dotarcie do miejsca tak szybko, jak to tylko możliwe, a jeśli możemy zaplanować katastrofę, to staramy się rozstawić wcześniej. Kiedy huragan Ida uderzył w Luizjanę, mieliśmy już duży zespół na miejscu i kuchnię gotującą w Nowym Orleanie. Mamy sprzęt przechowywany w różnych magazynach i ciężarówki z jedzeniem o dużej pojemności, które możemy bardzo szybko rozmieścić.

Wykorzystujemy również to, co już tam jest. Społeczności prawie zawsze mają restauracje, a jeśli te nadal funkcjonują, możemy zapłacić im za produkcję posiłków. Ma to podwójny wpływ, ponieważ nie tylko dostarczamy posiłki potrzebującym, ale także wspieramy lokalne firmy w trudnych czasach. Na przykład w 2020 roku zapłaciliśmy restauracjom w czterystu miastach w całej Ameryce za produkcję posiłków podczas COVID. Mieliśmy nadzieję, że dzięki temu do małych restauracji wróci 10 milionów dolarów, ale pod koniec roku liczba ta wyniosła 150 milionów dolarów.

Czy świat kulinarny zjednoczył się , gdy doszło do katastrofy?

Jedną z magicznych rzeczy w branży kulinarnej jest jej silne wzajemne powiązanie. Wystarczy prosty telefon, ludzie wskakują i pomagają. Znają swoją społeczność lepiej niż ktokolwiek inny, mają dystrybutorów i dostawców żywności, i potencjalnie mają przestrzeń kuchenną i personel do wykorzystania, więc przyjdziemy i będziemy pracować ramię w ramię z nimi. Szefowie kuchni są również bardzo dobrzy w operowaniu w chaosie – kuchnie restauracji to kontrolowany chaos, więc szefowie kuchni muszą być dobrzy pod presją, szybko się poruszać i dostosowywać.

Czy w tym co robisz jest element niebezpieczeństwa?

To świetne pytanie. Bierzemy to pod uwagę i wszyscy, których zatrudniamy, są przeszkoleni. Ale zawsze będą zdarzały się sytuacje niekontrolowane. Na przykład podczas trzęsienia ziemi na Haiti musieliśmy bardzo uważać na bezpieczeństwo naszych zespołów, nie tylko dlatego, że mogły wystąpić kolejne trzęsienia ziemi, ale także z powodu niestabilności politycznej. Gangi często zamykały drogi, więc musieliśmy używać helikopterów i samolotów, aby dostarczyć jedzenie do wielu miejsc.

Bezpieczeństwo naszych zespołów jest naszym priorytetem numer jeden. Jeśli jest zbyt niebezpiecznie, nie wejdziemy tam. W przypadku huraganów upewniamy się, że jesteśmy schowani w bezpiecznych miejscach, które są przystosowane do huraganów i mają zapasowe generatory. Mamy też telefony satelitarne i nadajniki. Niemniej jednak, zawsze będzie istniał element niebezpieczeństwa.

To dotyczy również COVID. Nikt z nas nie zaraził się nim podczas akcji pomocowej, co świadczy o tym, jak bardzo jesteśmy ostrożni. Wiosną 2020 roku intensywnie wspieraliśmy rodziny na terenie Narodu Navajo, który miał wtedy najwyższy wskaźnik COVID na świecie. To było duże wyzwanie, ale ta praca musiała być wykonana.

Czy media społecznościowe są niezbędne dla Twojej misji?

Często jesteśmy pierwszymi ludźmi na miejscu – a czasem jedynymi. Jeśli więc nie dzielimy się tym, co się dzieje, to nikt się nie dowie. Stajemy się oczami i uszami społeczeństwa, kiedy uderza katastrofa. Uważam też, że ważna jest radykalna przejrzystość. Jeśli przekazujesz darowiznę, chcemy, abyś dokładnie widział, jak wydajemy twoje pieniądze i wzmacniamy zaufanie, ponieważ WCK jest organizacją napędzaną przez ludzi. Gdybyśmy nie mieli tego wsparcia, nie bylibyśmy w stanie wykonywać pracy, którą wykonujemy każdego dnia.

Jak dostarczanie gorących posiłków wpływa na ludzi?

Jesteśmy wielkimi zwolennikami tego, że gorący, świeżo ugotowany posiłek to coś więcej niż tylko to, co jest na talerzu. Mówi, że ktoś jest tutaj, aby cię wspierać i troszczy się o ciebie. Ten gorący talerz z jedzeniem w czasie kryzysu jest przesłaniem nadziei. Pod koniec dnia, to jest to, co jest tak ważne w tym, co robimy.

Jak bardzo wzrosła misja World Central Kitchen i jak będzie dalej?

Mieliśmy trzy fazy. Faza początkowa była wtedy, gdy José założył organizację i dowiedział się, co jest potrzebne. W fazie drugiej, po huraganie Maria, zastosowaliśmy tę naukę i stworzyliśmy nasz model reagowania na katastrofy. COVID doprowadził do powstania trzeciej wersji World Central Kitchen. Pokazaliśmy, że możemy skalować i działać z ogromnym zasięgiem – w 2020 roku w Stanach Zjednoczonych podczas pandemii wydaliśmy ponad trzydzieści pięć milionów posiłków i dostaliśmy jedzenie do ludzi w setkach miast jednocześnie.

Idąc dalej, angażujemy się w politykę i legislację oraz ukierunkowanie na kwestie systemowe, które prowadzą do braku bezpieczeństwa żywnościowego, ponieważ społeczności najbardziej dotknięte przez katastrofy są często najbardziej narażone. Fakt, że żywność dotyka wszystkiego, takich jak szkoły karmienia dzieci, był duży wakeup call podczas pandemii. Musimy również zrobić wszystko, co możliwe, aby zapewnić, że jesteśmy gotowi do reagowania wkrótce po wystąpieniu sytuacji kryzysowej, abyśmy mogli natychmiast zaspokoić potrzeby ludzi.

Więcej informacji można znaleźć na stronie wck.org