Prawidłowa liczba napojów to 1,5

Prawidłowa liczba napojów to 1,5

Wczoraj wieczorem wyszedłem z kolegami i wypiłem zarówno sidecar jak i pickleback. Dziś rano mój mózg był skurczonym ogórkiem pływającym w martwym morzu solanki. Pokłóciłam się z moim chłopakiem o kawę. Nie mogę przestać demolować małych torebek chipsów z solą i octem. Jestem na ulicy walki, backspacing trzy zdania tego absurdalnego wpisu na blogu dla każdego, który pozostał. Będąc drażliwym i 31, moja tolerancja na alkohol spanikowała. Dwa drinki nigdy nie są wystarczająco zabawne, by usprawiedliwić konsekwencje. Jeden jest nudny. Ale mam dla ciebie (dla nas) rozwiązanie: jeden i pół drinka.

Wyobraź sobie to: Jesteś w barze w szkolną noc. Wypiłeś kieliszek swojego ulubionego Rieslinga i jesteś cały rozmowny i czarujący. Stres związany z dniem pracy stale się rozpływa. W ciemnej, wibrującej przestrzeni czujesz się jak mały, przytulny niedźwiadek w hibernacji. Wtedy barman podchodzi z nieuniknionym pytaniem: Czy chcesz jeszcze jedną szklankę? Prawda jest taka, że chcesz jeszcze kilka łyków. Małe, bezczelne dolewki. Mały plusk. Chcesz pół kieliszka wina, bo półtora drinka to odpowiednia ilość.

Zakończenie nocy po jednym, balansując na granicy między świetną zabawą a zaśnięciem, jest jak jedzenie frytek bez ketchupu. Albo zanurzanie tylko palca w wodzie na plaży. Lub marzyć o swojej wczesnej emeryturze tylko po to, aby obudzić się głęboko zatrudnionym, a także spóźnić się na poranne spotkanie (nie projektuję). W noce, które wybieram do picia, jeden kieliszek alkoholu jest często rozczarowaniem. Równie dobrze mogłem oszczędzić mojej wątrobie kłopotów i wypić kombuchę. Wypij jednak dwa pełne standardowe drinki, a rano będzie piekło do zapłacenia.

Niestety , pół-drink napotyka na pewne przeszkody. Po pierwsze, ludzie wolą symetrię. Para butów. Geometryczny cud ula. Dwa mozaikowe skrzydła motyla. I kulturowo, nic dobrego nie wywołuje półśrodek: Poproszę tylko pół grejpfruta. Została zwolniona, bo zlekceważyła swoją pracę. Czy możesz spotkać się ze mną w połowie drogi? Połowa to kompromis. Nie wspominając o tym, że pół drinki nie są wymienione jako opcja w żadnym menu barowym, jakie widziałem, więc zdobycie jednego będzie wymagało odrobiny odwagi z twojej strony.

Przyznaję, że trudno jest iść wbrew normom społecznym, zwłaszcza jeśli jesteś gdzieś cool, i poprosić o coś, czego prawdopodobnie nie ma w menu lub na zakurzonej tablicy nad barem. Ale pół drinka w miejsce kolejnej pełnej szklanki to szczytny cel. Nie chcę alternatyw o niskiej zawartości alkoholu. Nie chcę potulnego, bezalkoholowego piwa. Chcę pełnego, mocnego negroni, schłodzonego czerwonego, espresso martini (gasp) – ale po prostu o połowę mniej.

Uznajcie to za apel, bary i restauracje, o pionierskie wprowadzenie pół menu: win, koktajli, mrożonych sangrii. Obiecuję, że istnieje cały niewykorzystany rynek nas, łowców połówek. Jest to idealna ilość do oglądania zachodzącego słońca i wyobrażania sobie, że można by zrzucić laptopa z balkonu przed przeprowadzką do Włoch. Do pieszczotliwego trzymania łodygi kieliszka z winem, gdy z zapartym tchem tracisz oddech z powodu banalnych plotek z biura. Za trzymanie w rękach garści solonych orzeszków ziemnych, jakby nie było jutra.

Tylko że oczywiście jutro jest. Kiedy nadejdzie, przewrócisz się w łóżku. Nieśmiało otworzysz oko. Wypijesz szklankę zimnej wody. I bądź bardzo wdzięczny, że twój drugi drink był tylko półlitrówką.